Sanktuarium w Łozinie

Historia obrazu Matki Boskiej Bolesnej

Na Dolnym Śląsku w świątyniach znajdują się figury i obrazy Najświętszej Maryi Panny, które od wieków były przedmiotami szczególnej czci. Część z nich wytworzyła pobożność śląska, część przywieźli repatrianci z Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej po 1945roku . Jednym z takich przywiezionych obrazów jest wizerunek Matki Bożej Bolesnej z Tuligłów. Zaginięcie Kroniki Obrazu Matki Boskiej Bolesnej podczas działań wojennych uniemożliwia szczegółowe nakreślenie historii powstania obrazu, a osoby znające tę kronikę (ks. Proboszcz Antoni Baszak i organista Michał Winiasz) nie żyją. Możemy tylko we fragmentach prześledzić losy tego obrazu. Najbliżej prawdziwych faktów jest relacja, którą opracował prof. Jan Ostrowski, opierający się na Archiwach Archidiecezji Lwowskiej. Według ks. Leona Jabłońskiego, który informacje zebrał od parafian Tuligłowskich, obraz znajdował się w leśnej kapliczce koło Sądowej Wiszni niedaleko siedziby hrabiny Lanckorońskiej. Hrabina, chcąc uniknąć zniszczenia swoich dóbr ziemskich przeniosła obraz z kapliczki leśnej do pałacu, w którym rezydowała. Wierni pielgrzymowali z okolic Sądowej Wiszni, nawiedzając już wtedy słynący łaskami wizerunek Matki Bożej. Hrabina Lanckorońska przed śmiercią podarowała obraz swej kuzynce z Pohorc mieszczących się niedaleko Tuligłów. Nowa właścicielka oddała dzieło do kościoła w Tuligłowach, gdzie został umieszczony w ołtarzu głównym. Według opowiadań zebranych przez Władysława Kikuta, do I Wojny Światowej obraz był uważany za cudowny. W czasie, gdy Polska była pod zaborami Polacy mieli szczególne powody, aby pielgrzymować do miejsc kultu. Podobnie było z obrazem Matki Boskiej Bolesnej, do którego zmierzały pielgrzymki z całej Galicji. Świadczą o tym vota, które zawieszono obok wizerunku za wyproszone łaski. Tuligłowscy parafianie również doświadczyli działań wojennych, lecz nie załamywali się, tylko wznosili modły o wstawiennictwo Matki Bożej Bolesnej w tych ciężkich dla nich chwilach. Dwudziestolecie Międzywojenne to czas rozwoju kultu Matki Bożej Bolesnej, świadczy o tym fakt, że zaszła konieczność dobudowania do kościoła prawie drugie tyle powierzchni, gdyż przychodziło bardzo dużo wiernych i brakowało miejsc. W 1926 roku powołano komitet budowy i przystąpiono do gromadzenia materiałów. Plany te zrealizowano w latach 1927-1930 dobudowując zachodnią część nawy wg Projektu Erwina Wieczorka. Początek budowy wyznacza list ks. A. Baszaka do kurii przemyskiej pod datą 25 marca 1927 roku. Wierni doznawali licznych łask i uzdrowień u Matki Bożej Bolesnej „ ludność tylko w niej widziała pomoc i uzdrowienie”. Należy przytoczyć kilka zdarzeń, których świadkiem był lub, o których usłyszał od ludzi związanych bezpośrednio z niezwykłymi wydarzeniami, Władysław Kikut. Kazimierz Zając mając lat dwadzieścia cierpiał z powodu silnych bólów nogi do tego stopnia, że chodzenie stawało się niemożliwe. Ojciec Kazimierza był osobą majętną, więc skonsultował z kilkoma lekarzami chorobę syna. Diagnoza była jednoznaczna – gruźlica kości. Lekarze mogli mu pomóc tylko przez amputację, która jednak nie gwarantowała wyleczenia. Kazimierz nie chciał się zgodzić na zabieg i z całą swoją wiarą zwrócił się o wyleczenie do Matki Bożej Bolesnej. Z całą rodziną oraz znajomymi rozpoczął nowennę do Matki Bożej Bolesnej, modlitwę wzbogacił o szereg zmartwień, co było niełatwe. Po ok. 6 miesiącach codziennej modlitwy Kazimierz wstał i zaczął chodzić o własnych siłach. Lekarze określili to jako cud, ponieważ stwierdzili, że żadna ludzka siła nie postawiłaby na nogi młodzieńca. We wrześniu – miesiącu, który jest poświęcony matce Bożej Bolesnej w 1939 roku wybuchła II woja światowa. Wierni parafianie Tuligłów oddali się pod opiekę swojej Królowej. Okolic nie omija zawierucha wojenna. W pierwszych dniach września zaczęły pojawiać się sznury taborów ludzi cywilnych, całe rodziny z dziećmi w podeszłym wieku. Zmęczeni i spragnieni. Pod koniec wojny żołnierze Ukraińscy, wchodzący w skład Armii Czerwonej zatrzymywali mężczyzn i kobiety wraz z dziećmi, następnie wyprowadzono mężczyzn pod ścianę, po rewizji miało nastąpić rozstrzelanie. Kobiety, klęcząc wołały do Matki Bożej Bolesnej „Matko nie opuść nas, uratuj ich!”. Nagle wjechał oficer na koniu wstrzymał egzekucję i zwolnił mężczyzn, po czym oddalił się. Kiedy wracał, aby dokonać rozstrzelenia granat oderwał mu nogi. Wierni uznali, że była to opieka Matki Bożej Bolesnej. Podczas ostatniej mszy świętej w kościele Tuligłwoskim zdecydowano, że Obraz Matki Bożej Bolesnej zostanie zastąpiony innym i ksiądz proboszcz przekazał go swojej gospodyni Agnieszce Gorazdowskiej, która ukrywała go w skrzyni i tak bezpiecznie został przewieziony pociągiem do stacji Trzebnica. Po miesiącu jazdy parafianie wraz ze swoim proboszczem Antonim Baszakeim osiedliła się w Łozinie. Setki księży w ten sam sposób podróżowali ze swoimi wiernymi, którzy byli często umęczeni i okaleczeni przez wojenne trudy i razem osiedlali się na dobre i złe. Ks. Antoni Baszak w 1946 roku przejął drugi kościół. Wcześniej był to kościół Ewangelicki, który władze powiatowe przeznaczyły na magazyn. Ze względu na obawy o bezpieczeństwo cennego Obrazu Matki Bożej Bolesnej na stałe umieszczono go w kościele dopiero w 1948 roku.

Historia obrazu Matki Boskiej Bolesnej
Historia obrazu Matki Boskiej Bolesnej
Historia obrazu Matki Boskiej Bolesnej

Sanktuarium w Łozinie

 
 
MODLITWA
 

Pani i królowo Łozińskiego Sanktuarium
 

Jesteś godna wielkiej czci i miłości. Maryjo Uzdrowienie Chorych, Ty opiekujesz się cierpiącymi, obdarzasz ich zdrowiem i ratujesz bliskich rozpaczy. pomóż mi, abym zawsze zgadzał się z wolą Bożą.
 

W trudzie pogłębiania przyjaźni z Bogiem wypraszaj mi u Swego Syna potrzebne łaski. Matko Boża Bolesna, jak w Kanie Galilejskiej uprosiłaś pierwszy cud, tak uproś mi łąskę, o którą proszę...
 

Oto dzisiaj w sposób szczególny zwracam sie do Ciebie, jako dziecko do swej najlepszej Matki
i proszę miej mnie w swej opiece teraz i przy śmierci.
 
Amen.

Sanktuarium w Łozinie